Witajcie Perełki!!!
Dziś mam dla was drugą część relacji z spotkania blogerek w Katowicach. Tym razem pokażę wam co dostałyśmy od partnerów naszego spotkania. Z tego miejsca chciałam jeszcze raz podziękować Oli za zaproszenie i za całą organizację naszego spotkania, oraz firmą za wszystkie prezenty jakie otrzymałyśmy. Dziękuję również Beauty Fair za możliwość uczestniczenia w targach. A teraz zapraszam was do najprzyjemniejszej części wpisu, czyli do oglądania upominków.
Witajcie Słonka!
W dzisiejszym poście opiszę wam moją opinię na temat pasty do mycia twarzy od Fresh & Natural. Był to jeden z tych produktów, które od dawna czekały na mojej liście produktów które chcę przetestować. Natomiast tak naprawdę stacjonarnie jest dość słabo dostępna, choć jest opcja zamówienia ich kosmetyków na internetowej stronie aptek DOZ i odebranie ich osobiście w wybranym przez siebie punkcie. Jak pamiętacie pod koniec września byłam na Ekotykach gdzie odbywały się targi kosmetyków naturalnych. Ponieważ marka Fresh & Natural miała tam swoje stoisko to zrobiłam sobie listę produktów które chcę przetestować i wszystkie sobie kupiłam. Oczywiście nie myślcie że to była jakaś kosmiczna ilość bo kupiłam zaledwie trzy produkty które najbardziej chciałam mieć, więc wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Na blogach i ogólnie w sieci pasta zbiera same pozytywne opinie, dlatego tym bardziej znalazła się w czołówce mojej listy kosmetycznej do przetestowania.
Witajcie Kochane!
Jak doskonale wiecie na moim blogu przewyższają recenzje dotyczące pielęgnacji. Kosmetyki do makijażu używam codziennie w zależności od nastroju lub czasu którym operuje jest to albo pełen makijaż kiedy używam wszystkich możliwych produktów aby go wykonać. Bywają takie dni kiedy tylko maluję same rzęsy i wychodzę z domu. Przeglądając swoje wpisy zauważyłam że ostatnia recenzja cieni miała w kwietniu 2016 roku! Czyli aż 1,5 roku temu! Dlatego stwierdziłam że wartowałoby nieco urozmaicić swojego bloga i co jakiś czas wrzucać nieco więcej kolorówki. Te cienie kupiłam na początku grudnia ubiegłego roku na jednej z promocji. Z racji tego że bardzo lubię kolorówkę inglota, to bez wahania się skusiłam.

To co również zachęciło mnie do jej zakupu to fakt że paletka jest z tych magnetycznych więc zawsze mogę dokupić sobie jakiś cień jeśli akurat mi się skończy. Samo jej opakowanie jest bardzo w moim guście, nie jest to tandetny plastik który łamie się przy pierwszym upadku. W zasadzie tak naprawdę mogłabym stwierdzić że wygląda jak nowa, może minimalnie w niektórych miejscach są drobne ryski ale tak naprawdę aby je zobaczyć trzeba się przyjrzeć. Kolejnym plusem jest to że nawet jeśli się nam mocno zabrudzi to można ją z łatwością umyć, wystarczy wyciągnąć cienie i przepłukać ją pod bieżącą wodą. Jest bardzo kompaktowa i zajmuje naprawdę niewiele miejsca, dlatego będzie idealna na wyjazdy.
W środku również znajduje się lusterko na całej jej długości, które również jest świetnej jakości i miejsce na pędzelek.
Witajcie Słoneczka!
W Niedzielę 12 Listopada miałam okazję być jedną z 11 uczestniczek w Warsztatach Makijażu z marką Lorigine Minerals. To co bardzo mi się spodobało to takie ciepłe i przyjacielskie powitanie od strony przedstawicielek marki Lorigine i Emerald Project. Kiedy wszystkie dziewczyny już dotarły, zajęłyśmy swoje miejsca i nastąpiło rozpoczęcie naszego spotkania. Początek spotkania otworzyła Ewa - PR Lorigine, która oczywiście jeszcze raz nas wszystkie sympatycznie przywitała, dzięki czemu atmosfera zrobiła się jeszcze przyjemniejsza. Ewa przedstawiła nam plan działania naszych warsztatów, a następnie przeszłyśmy do wykładów przeprowadzonych przez Dominikę Koryciorz - Dyrektor Artystyczną Lorigine.