czwartek, 19 września 2019

Błękitny krem kojąco-regenerujący o3zone

Witajcie Pysie!
Jak wam mija tydzień? Jutro już piąteczek, a co za tym idzie? Weekend i jestem ciekawa czy macie jakieś plany? Pogoda nas nie rozpieszcza, jest taka typowo jesienna i nie ukrywam że nie jestem zadowolona. Jak to się mówi byle tylko do wiosny ;)
Dziś mam dla was krem o3Zone, który w zasadzie w większości zużył mój luby. Ja jedynie z początku go stosowałam i jakoś tak wyszło że mój sobie go przywłaszczył.

Nie wiem czy pamiętacie ale kiedyś pisałam wam o Ozonowo-wygładzającym maśle do ciała, więc kosmetyki ozonowe nie są mi już obce. Doceniam zastosowanie ozonu w kosmetykach bo po maśle widziałam naprawdę świetne efekty na skórze i tego samego oczekiwałam od kremu, mimo tego że to zupełnie inna marka. W zasadzie ja go zużyłam w 1/3 a resztę Darek. To co mogę od siebie powiedzieć to krem ma bardzo fajną konsystencje i może tego na zdjęciach nie widać ale jest lekko niebieskawy i pewnie stąd nazwa błękitnego kremu, a zdjęcia były robione w listopadzie prawie rok temu, aż wstyd że mam takie blogowe zaległości. Krem ma fajną formułę, która łatwo się rozprowadza i szybko się wchłania. W zapachu jest wyczuwalny delikatnie ozon i to głównie nim pachniał krem. Buzia po jego użyciu była nawilżona i przyjemna w dotyku.
Jeśli chodzi o działanie kojące i regenerujące to muszę powiedzieć że krem faktycznie tak działa. Mojemu Darkowi wyszły jakieś krosty na twarzy i częściowo było to podrażnienie spowodowane goleniem, posiada twardy zarost i dodatkowo wyszło mu jeszcze jakieś uczulenie. W zasadzie zmusić mojego do regularnego stosowania jakiekolwiek kosmetyku to cud nad Wisłą. Musiałam ja go smarować bo chciałam aby mu to wreszcie zeszło, on jedynie pamiętał o nim tylko po goleniu ( oczywiście jeśli krem był na wierzchu, a nie schowany gdzieś w szafce... Faceci). Wiecie że krem pomógł? Nie tylko nie odczuwał dyskomfortu jaki mu przeważnie towarzyszył podczas golenia, ale wszystko mu ładnie zeszło. Wiem że to jego zasługa bo nie stosował niczego innego i znając go pewnie gdyby nie ja to by niczego nie używał tylko narzekał że go swędzi. Polubił go na tyle że później pytał się mnie czy nie mam jeszcze jednego słoiczka.
Wszystkie krostki jakie miał zaczęły ładnie się goić, skóra nie była swędząca i podrażniona. Gdy stosował go zaraz po goleniu to stopniowo to podrażnienie zanikało. Jak dla mnie jest to najlepszy dowód na to że ten krem ma działanie kojące i regenerujące. Dodatkowo krem dobrze nawilżał jego suchą skórę. Suche skórki wokół nosa zniknęły, oczywiście najpierw musiałam się ich pozbyć, robiąc mu peeling. Natomiast już się nie pojawiały gdy stosował krem. Szczerze mówiąc nie wiem czy obecnie jest on dostępny, szukałam tego kremu aby go kupić i widzę że marka coś zmienia, a nawet dawna strona sklepu nie działa. Trochę szkoda bo krem był naprawdę dobry.

7 komentarzy:

  1. Dobrze, że jesteś zadowolona z działania kremu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie szkoda, że ciężko go znaleźć tym bardziej, że dawał takie efekty :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahahahaha! Moja druga połówka tez ma krosty po goleniu. Ale w przeciwieństwie do Twojej zwyczajnie przestała się golić i chodzi z brodą. :D Ja go z broda lubię więc mi to lotto. A zmusić go do użycia jakiegokolwiek kosmetyku?? cyt: "NIE RÓB ZE MNIE PEDERASTY!" :d

    OdpowiedzUsuń
  4. muszę sobie sprawić taką ozonową kurację

    OdpowiedzUsuń
  5. Sporo kosmetyków równie szybko pojawia się na rynku co znika, więc nie dziwi mnie, że nie możesz go znaleźć :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś tak liczyłam, że będzie niebieski :P Dobrego testera masz w domu :P

    OdpowiedzUsuń

PROSZĘ - NIE SPAMUJ!! TRAFIĘ DO CIEBIE, TO NIE JEST MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ, JEŚLI W KOMENTARZU UMIEŚCISZ JAKIKOLWIEK LINK Z PEWNOŚCIĄ TRAFI ON DO SPAMU. JA SZANUJĘ CIEBIE, A TY USZANUJ MNIE!