poniedziałek, 16 października 2017

Curatio( COLYFINE) - Żel pozabiegowy kojąco-łagodzący, Mikrodermabrazja domowa z kordunem, Krem mocno odżywczy, Krem mocno nawilżający, suplement diety-Naturalna Witamina C

Witajcie Słoneczka!
Jakiś czas temu przyszła do mnie paczuszka od Colyfine w której znalazłam pełną serię produktów z linii Curatio. W środku znalazłam:
Wszystkie produkty testuje już miesiąc i wydaje mi się że już jest to wystarczający czas aby móc wyrazić swoją opinię na ich temat. Oczywiście nie zużyłam ich jeszcze do końca, natomiast niektóre produkty czuję że są już na dnie, a inne mniej więcej gdzieś w połowie opakowania. Więc jeśli jesteście ciekawi jak wypadła cała seria, to zapraszam do przeczytania recenzji. Natomiast jak chcecie się więcej dowiedzieć o konkretnym produkcie to każdy z nich jest osobno podlinkowany.

Od momentu kiedy go dostałam towarzyszy mi codziennie w każdej wieczornej pielęgnacji. Jest to produkt który zużywam najszybciej z całego zestawu, a to tylko dlatego że stosuję go przed peelingiem, jak i po jego zastosowaniu. Z racji tego że sam producent zaleca stosowanie go po różnych zabiegach, tym bardziej peelingach, ponieważ ma wykazywać działanie łagodzące. Na ten moment mniej więcej została mi 1/3 opakowania, co i tak uważam że jest dobrym wynikiem, bo jego pojemność to zaledwie 100ml. Żel ma przeźroczystą, dosyć gęstawą konsystencję. Zapach przyjemny choć ja go wyczuwam tylko i wyłącznie w opakowaniu, podczas aplikacji na skórę jak dla mnie jest całkowicie bezwonny. To co najbardziej mnie w nim urzekło to jego skuteczność, a zarazem delikatność. Mimo że nie jest żelem który mocno się pieni to doskonale myje i oczyszcza skórę twarzy, nie podrażniając przy tym moich wrażliwych oczu. Sprawdzałam kilkakrotnie po umyciu twarzy żelem, czy aby faktycznie dokładnie oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń. Przykładałam płatek kosmetyczny, nasączony tonikiem i był czysty. Zmywał dokładnie cały makijaż, nie było problemu z pudrem/podkładem, szminką, cieniami, a nawet radził sobie z obecnym tuszem jaki używam. Faktycznie mogę stwierdzić że wykazuje działania łagodzące, drobne ogniska wyprysków które zazwyczaj wychodzą mi przed miesiączką, były znacznie mniej zaczerwienione, dzięki czemu również mniej widoczne. Nie powodował uczucia ściągnięcia skóry i wysuszenia, miałam nawet wrażenie że delikatnie działał nawilżająco. Przy mojej mieszanej cerze spisał się naprawdę świetnie i myślę że będzie to również bardzo dobry żel dla osób z cerą wrażliwą. Żałuję jedynie że zostało mi go tak niewiele.
Składniki (INCI): Aqua, Silver (nano), Sodium Alginate, Sodium Hyaluronate, Polyglyceryl-4 Caprylate, Decyl Glucoside, Sodium Lauroyl Glutamate, Diglycerin, Allantoin, Citric Acid, Phenoxethanol, Ethylhexylglycerin, sh-polypeptide-6, Parfum, Limonene, Citral, Linalool, Geraniol, Benzyl Benzoate, Citronellol, Hexyl Cinnamal
Wiecie doskonale jak dużą słabość mam do peelingów? Te do ciała zużywam w ilościach hurtowych, natomiast te przeznaczone tylko do twarzy znacznie mniej, choć i tak całkiem sporo. Z pewnością jest to jeden z najbardziej wydajnych peelingów do twarzy z jakimi miałam już styczność, mimo że używam go 2-3 razy w tygodniu to opakowanie tubki jest prawie pełne. Tutaj zapach jest również przyjemny ale nieco bardziej wyczuwalny. Musicie pamiętać że w przypadku jakiegokolwiek peelingu do twarzy najpierw skórę należy dokładnie oczyścić, chyba że lubicie sobie wmasowywać wszystkie zanieczyszczenia zebrane w ciągu dnia w skórę twarzy. Za każdym razem kiedy opisuję produkt do peelingu twarzy to podkreślam, ponieważ wykonując taki zabieg na nieoczyszczoną skórę możecie więcej stracić niż zyskać, a nawet sobie zaszkodzić. Porównałabym to do wygniatania sobie drobnych zaskórników lub innych czeluści na twarzy i tą zawartością jaką wyciśniecie smarować twarz jak kremem, mało przyjemne prawda? No więc mniej więcej tak to wygląda jeśli przed zabiegiem peelingu nie wykonacie porządnego demakijażu. Dlatego jeszcze raz to powtórzę, najpierw oczyszczamy skórę z wszelkich zanieczyszczeń i dopiero wykonujemy peeling. Wiem że może dla większości z was jest to logiczne, natomiast sama osobiście znam osoby które tego nie robią, a później winą za jakieś niespodzianki na twarzy obwiniają produkty które stosują, a nie swoją niewiedzę. Wracając do peelingu, zaskoczyła mnie jego kremowa formuła. Owszem miałam już kremowe peelingi ale większość z nich miało mało przyjemną tłustawą konsystencję. W jego przypadku mimo że jest on kremowy, to bardzo komfortowy podczas jego aplikacji. Zawiera w sobie mnóstwo drobinek, które w odczuciu na skórze przypominają piasek. Podczas peelingu, najbardziej skupiałam się na nosie, brodzie i czole. Czyli dokładnie te miejsca w których zanieczyszczenia najmocniej się gromadzą w postaci zaskórników, na policzkach i skroniach masaż wykonywałam znacznie krócej. Mimo że drobinki są drobne to są dosyć ostre, aczkolwiek w żadnym wypadku nie na tyle aby mogły podrażnić skórę. Oczywiście sami możemy sobie stopniować efekt zdzierania, nakładając więcej produktu lub zwyczajnie robić dłuższy i bardziej intensywny masaż. Peeling doskonale wygładza, oczyszcza i zdziera zrogowaciały naskórek. W momencie zmywania produktu, już pod pacami jesteśmy w stanie wyczuć jak gładka i oczyszczona jest nasza skóra. Zauważyłam że wyciąga i oczyszcza drobniejsze zaskórniki jakie miałam na nosie i brodzie, na czole tego nie widziałam ale pewnie dlatego że biorąc pod uwagę całą strefę T to tam jest ich najmniej. Nie podrażnia mnie, nie zapycha,nie ściąga i nie wysusza skóry. Jest to naprawdę dobry produkt, w kwestii peelingów do twarzy z czystym sumieniem mogłabym wam polecić 3-4 do których chętnie jeszcze wrócę, a ten jest jednym z nich. Oczywiście peelingów do ciała znacznie więcej, natomiast do twarzy jedynie tyle, a skoro i on się znalazł w tej grupie, to musi być jednak dobry.
Składniki (INCI): Aqua, Isohexadecane, Dimethicone,Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Collagen, Elastin, Collagen Amino Acids, Elastin Amino Acids, Triethylhexanoin, Arachidyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Arachidyl Glucoside, Persea Gratissima Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Sodium Hyaluronate, Carboxymethyl Chitosan, Triticum Vulgare Germ Oil, Prunus Persica Kernel Oil, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Aloe Barbadensis Extract, Propylene Glycol, Tocopheryl Acetate, , Allantoin, Polyacrylate-13, Polyisobutene, Polysorbate 20, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Benzyl Alcohol, Limonenes, Linalool.
Wiecie doskonale że nie jestem posiadaczką skóry suchej, natomiast podczas stosowania poszczególnych produktów kieruje się tym co moja skóra w danym momencie potrzebuje. Zawsze tak robiłam i wierzcie lub nie, ale naprawdę większych problemów z swoją cerą nie mam. Wiadomo że raz na jakiś czas coś mi tam wyskoczy, ale to tak naprawdę wszystko zależy od cyklu jak i od produktów które spożywam. Zauważyłam że jak złapię cug na słodycze lub inne śmieciówki, które jem np 2-3 dni pod rząd, bo mam zachcianki.. to moja cera ulega pogorszeniu, a cała chemia wywala się na zewnątrz w postaci jakiś tam niedoskonałości ( oczywiście pomijam momenty kiedy coś się pojawia bo jestem "przed" ). Na szczęście takie "napady" są u mnie rzadkością, dzięki czemu cera w dość szybkim tempie wraca do normy, pod warunkiem że stosuję odpowiednią pielęgnację. Pisząc dla was tą recenzję zauważyłam że znacznie więcej zużyłam tej wersji kremu i jest to naprawdę wyczuwalne gdy podnoszę obie tubki kremów jednocześnie. Może dlatego że wydaje mi się iż mimo podobnej lekkiej i kremowej formuły w działaniu jest nieco mocniejszy. Bardzo przyjemnie pachnie i łatwo się aplikuje. Nie wchłania się może w ekspresowym tempie, natomiast całkiem przywozicie, na skórze tworzy delikatną satynową otoczkę, która w żadnym wypadku nie jest tłusta. Skóra jest, miękka, delikatna i bardzo przyjemna w dotyku. Krem wykazuje również działanie nawilżające, które u mnie utrzymuje się długo. Po ponad miesiącu stosowania, śmiało mogę stwierdzić że skóra zdecydowanie zyskała. Oczywiście krem stosowałam nie tylko na samą skórę twarzy, ale również na szyję i dekolt. Krem również jest wydajny, bo wystarczy naprawdę niewielka jego ilość aby pokryć skórę twarzy, szyi i dekoltu. Nie zapycha i nie podrażnia skóry, mam wrażenie że ma delikatnie działania łagodzące, podobne jak w przypadku żelu. Dlatego stosując wszystkie produkty, fajnie się razem dopełniały. Myślę że jest to krem dla każdego bez względu na wiek, wszystko tak naprawdę zależy od tego co w danym momencie potrzebuje wasza skóra. Ja zauważyłam że w okresie końcówki lata i początku jesieni, moja skóra wymaga znacznie mocniejszego odżywienia, które ja oczywiście na miarę swoich możliwości staram się jej dostarczać, dlatego myślę że i u innych dziewczyn które mają mieszaną skórę tak jak ja ten krem się sprawdzi.

Składniki (INCI): Aqua, Isohexadecane, Dimethicone, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Collagen, Elastin, Collagen Amino Acids, Elastin Amino Acids, Triethylhexanoin, Arachidyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Arachidyl Glucoside, Persea Gratissima Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Sodium Hyaluronate, Carboxymethyl Chitosan, Triticum Vulgare Germ Oil, Prunus Persica Kernel Oil, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Aloe Barbadensis Extract, Propylene Glycol, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Polyacrylate-13, Polyisobutene, Polysorbate 20, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Benzyl Alcohol, Limonenes, Linalool
Podobnie jak krem opisany wyżej, jego konsystencja jest bardzo podobna. Posiada lekką kremową konsystencję, która podczas aplikacji zmienia formułę na wodną. Różni się tym że nieco szybciej się wchłania, przynajmniej takie mam wrażenie. Również twoży delikatną satynową powłoczkę, choć na skórze jest ona nieco mniej wyczuwalna, niż u poprzednika. Doskonale pielęgnuje i nawilża skórę, sprawiając że skóra jest równie miękka i przyjemna w dotyku. Jest bardzo fajny jako baza pod makijaż, nie wiem czy wydłuża jego trwałość, ale z pewnością podkład ładniej wygląda na twarzy. Jak wiecie w okresie letnim prawie w ogóle się nie maluje, natomiast kiedy wielkimi krokami zbliżała się jesień, to mój makijaż stawał się i jest nieco pełniejszy. W zasadzie oba kremy są do siebie bardzo podbne w działaniu, choć poprzedni dla mnie był nieco bardziej intensywny. Oczywiście to że krem jest bardziej lekki nie jest jego wadą, można powiedzieć że jest to nawet zaleta, ponieważ tamten lepiej mi się używało na noc, a ten zdecydowanie w dzień. Krem również nie podrażnia i nie zapycha skóry. Myślę że będzie on równie dobry dla skóry mieszanej takiej jak ja posiadam ale też dla dziewczyn które mają ją suchą, normalna i wrażliwą. Jest przyjemny, dobrze mi się go używa i bardzo polubiłam jego działanie. Warto zaznaczyć że jest również wydajny, bo wystarczy naprawdę niewielka jego ilość aby pokryć skórę twarzy, akurat jego nie stosowałam już na szyję i dekolt bo zwyczajnie rano aż tak na dokładną pielęgnację czasu nie mam, pewnie to też przyczyniło się do tego że mam go znacznie więcej niż tego który opisywałam wyżej.
Składniki (INCI): Aqua, Squalane, Urea, Triethylhexanoin, Glycerin, Arachidyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Arachidyl Glucoside, Caprylyl Methicone, Octyldodecanol, Ribes Nigrum Seed Oil, Helianthus Annuus Seed Oil Unsaponifiables, Cardiospermum Halicacabum Flower/Leaf/Vine Extract, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Isopropyl Isostearate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 60, Sorbitan Isostearate, Imperata Cylindrica Root Extract, Silver (nano), Tocopheryl Acetate, Allantoin, Cetearyl Alcohol, PEG-8, Carbomer, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Ethylhexylglycerin, Parfum, Benzyl Alcohol, Limonenes, Linalool.
Nie jestem jakąś zwolenniczką suplementów, natomiast zbliżająca się jesień, a obecnie już trwająca na dobre. Sprawia że czasami po tego typu produkty warto sięgać. Do momentu kiedy mam jeszcze swoje warzywa i owoce, a nawet te kupne mają jeszcze jakiś smak, to nie stosuję suplementów. Niestety w tym roku na wiosnę kiedy wszystko już ładnie rozkwitło, przyszły przymrozki i większość już rozwiniętych kwiatów niestety została zniszczona. Ubolewam nad tym bo to było pierwsze lato tego roku, kiedy nie zjadłam ani jednej własnej śliwki, czereśni, wiśni i innych owoców, które zazwyczaj mam co roku w nadmiarze. Witaminę C najczęściej stosuję tę naturalną która w dużej dawce jest zawarta np w czerwonej papryce i to o wiele więcej niż w cytrynie. Mimo to też nie przesadzam z jej ilością ponieważ jest ona dosyć ciężkostrawna. Imbir i kurkumę stosuję od dawna, zazwyczaj po jednej łyżeczce każdego daję do szklanki wody i następnie piję taką miksturę. Smakowo nie jest to jakiś rarytas, natomiast uważam że warto chociaż spróbować.
To co mamy zawarte w suplemencie to również te składniki które ja sama również stosuję, w daniach i różnych miksturach które piję. Trzeba jednak tutaj zaznaczyć że ten produkt nie będzie odpowiedni dla wegan, ponieważ zawiera żelatynę, a jak wiecie jest ona pochodzenia zwierzęcego. W sumie taki suplement mógłby być dla wegan gdyby miał tylko czysto proszkowatą postać, a nie w postaci kapsułek. Kapsułki mają o tyle dobry kształt, że nie stanowią one najmniejszego problemu podczas połykania, kiedy popijamy je wodą. Warto zaznaczyć, że suplementy i jakiekolwiek inne tabletki, zawsze ale to zawsze popijamy przegotowaną wodą. Nie może to być kawa, herbata, mineralna, tym bardziej jakiś słodzony napój. Ktoś mnie kiedyś zapytał czemu nie może to być woda mineralna, skoro to tylko woda? No właśnie dlatego że woda mineralna, nawet jeśli jest niegazowana ma takie właściwości że tabletka się nie wchłania do naszego organizmu, przez co w efekcie nie działa. Dlatego stąd nie raz jest taka rozbieżność przy stosowaniu niektórych tabletek na włosy czy inne dolegliwości, że u jednych dają naprawdę świetne rezultaty, a u innych nie. Dlaczego o tym piszę? Bo niby jest to taka drobnostka, a ma ona naprawdę spore znaczenie. Mało tego popijając jakąkolwiek tabletkę innym płynem niż wodą w czystej postaci możemy sobie jedynie zaszkodzić. Przy okazji tej recenzji zrobiłam mały wykład, chcąc nie chcąc mam nadzieję że uświadomię niektóre osoby które wcześniej o tym nie wiedziały.
Składniki:
Ekstrakt z rokitnika standaryzowany na 40 % witaminy C, żelatyna, ekstrakt 4:1 z jeżówki purpurowej (echinacea purpurea), ekstrakt z kłącza imbiru standaryzowany na 5% gingeroli, ekstrakt z ostrzyżu długiego.

Sam suplement ma mieć ogólnie dobroczynny wpływ na nasz organizm, nie tylko na jego odporność ale również na pracę całego układu krowiankowego jak i poszczególnych narządów. Patrząc na jego skład, przy dłuższym stosowaniu faktycznie może wykazywać takie działanie. Sam imbir który jest również zawarty w suplemencie w okresie jesiennym jest cudownym produktem spożywczym zwiększającym nie tylko odporność ale działa również na różne inne dolegliwości, chociażby to że poprawia trawienie i działa podobnie jak kawa. Kurkuma zaś pomaga również w zapobieganiu nowotworom jak i działa oczyszczająco. Oczywiście to są tylko poszczególne plusy stosowania ich w naszej codziennej diecie, a jest ich znacznie więcej. Dlatego z tych dwóch produktów piję domowe mikstury. Samo opakowanie suplementu zawiera 100 tabletek, które wystarczają nam na ponad 3 miesiące stosowania. Tabletki stosuję miesiąc, więc tak naprawdę ciężko jest ocenić ich działanie na mój organizm. Wiecie doskonale że w przypadku akurat takich produktów, musi minąć minimum 3 miesiące, aby móc coś więcej powiedzieć. Od momentu ich brania moje samopoczucie nie uległo zmianie, może nieco wzmocniłam odporność, bo mimo to że na zewnątrz temperatura szaleje, zmieniając się w ciągu dnia diametralnie, to mimo to mi nic nie dolega. Oczywiście byłam chora wcześniej, natomiast od momentu brania tabletek jestem zdrowa i nawet katar mi nie dokucza. Myślę że jak je wykończę to może zrobię edycję tego wpisu i dodam nieco więcej słów na jego temat.
Podsumowując: Z całej kuracji jestem naprawdę bardzo zadowolona. Zarówno żel jak i peeling, dobrze wzbogaciły moją pielęgnację, a kremy mimo podobnego działania i niewielkich różnic fajnie ją dopełniły. Żel zapewne zużyje do końca w najbliższym czasie, a peeling i kremy posłużą mi jeszcze przez jakiś czas, z czego bardzo się cieszę bo polubiłam ten zestaw. Jeśli chodzi o suplement, myślę że więcej będę mogła powiedzieć jak wykończę całe opakowanie, które również wystarczy mi jeszcze na bardzo długo.

80 komentarzy:

  1. Taką paczuszkę też bym mogła dostać ;) Również nie jestem zwolenniczką suplementów, ale czasami można ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie w okresie zimowym suplementy się przydają pod warunkiem że mają dobre składy. Co do kosmetyków Szczerze polecam :)

      Usuń
  2. Peeling bardzo mnie zainteresował. Dłuższy czas używałam enzymatycznych, które nie miały żadnych drobnek, ale mam ochotę na zmianę i coś co wyczuję pod palcami :) Ten wydaje się spełnieniem mojego ,,chciejstwa" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Enzymatyczne są bardziej delikatne, natomiast mechaniczne są bardziej skuteczne :)

      Usuń
  3. Myślę, że ten krem mocno nawilżający mógłby mi się fajnie sprawdzić pod mój podkład, który idealnie współpracuje z nawilżającymi kosmetykami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie oba są bardzo podobne do siebie i oba bardzo fajne :)

      Usuń
  4. kompletnie nie znam marki, ale peeling mnie zainteresował, ciekawe tylko czy te ostre drobinki nie podrażniłyby mojej suchej skóry :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że nie wszystko to zależy jak mocno będziesz nimi masować twarz i jak dużo nałożysz produktu :)

      Usuń
  5. uuu peeling co oczyszcza zaskórniki brzmi naprawdę fajnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo że nie wszystkie i nie robi to w jaki spektakl r na sposób natomiast podstawą swoją funkcję spełnia rewelacyjnie a zaskórniki poszczególne oczyszcza :)

      Usuń
    2. Jak będziesz miała możliwość to spróbuj :)

      Usuń
  6. Ooo, ten łagodzący żel pozabiegowy może być dobry, zwłaszcza, że tak wysoko w składzie ma nanosrebro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie bardzo lubię produkty z nanosrebrem :) u mnie Sprawdzają się naprawdę świetnie.

      Usuń
  7. Fajny ten suplement. I dzienna dawka to tylko jedna kapsułka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) jedno opakowanie jest naprawdę bardzo wydajne. Ponad 3 miesiące kuracji :) biorę je dopiero od miesiąca, więc przypadku suplementów to za krótko aby coś więcej napisać.

      Usuń
  8. Peeling i żel wyglądają mega ciekawie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz miała możliwość to wypróbuj Mam nadzieję że się nie zawiedziesz ja byłam bardzo zadowolona w sumie dalej jestem bo jeszcze używam :)

      Usuń
  9. Marki nie znam a suplementów póki co nie przyjmuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo precyzyjny post. Zainteresowałaś mnie produktem do mikrodermabrazji domowej, lubie dobrze oczyszczoną skórę na twarzy -mam gwarancję że inne kosmetyki będą lepiej działały :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawy ten suplement. W smaku, pewnie by mi nie posmakował. Ale skład ma bardzo obiecujący :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zapachu nie ma fajnego o smaku jako tako nie czuję bo szybko połykam zobaczymy jak się sprawdzi po trzech miesiącach stosowania :)

      Usuń
  12. Fajny taki peeling do twarzy. Przydałby się.
    Ach, Ty masz zawsze kosmetyki do polecenia, a budżet tylko jeden :D
    Suplement też ciekawy.
    Pozdrowionka poniedziałkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Aneczka dobrze,że przed czytaniem zrobiłam sobie kawę,przeczytane od deski do deski 😀.Najbardziej zaciekawił mnie żel,ciekawy produkt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio coś mi często wychodzą tasiemce :D Mam nadzieję że chociaż kawa była dobra :)

      Usuń
  14. Koniecznie muszę wypróbować ten peeling, o którym tutaj napisałaś :-) Świetnie napisany post Aniu :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Krem nawilżający zużyłam kilka dni temu, a ten odżywczy dałam babci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja używam w sumie teraz razem z mamą, To znaczy ona chyba używa bez mojej wiedzy hehe :D

      Usuń
    2. U mnie akurat siostra na czas remontu więc też się przyczyniła:P

      Usuń
    3. haha ale w sumie to ma swój plus bo można przejść do testowania czegoś nowego, choć w tym przypadku zestaw podoba mi się na tyle że mogłabym go używać jeszcze dłużej :)

      Usuń
  16. Nie znam, najbardziej zainteresował mnie żel bo może być delikatny jak dla mnie. Za to peelingu jak i sumplementu bym omijała szerokim łukiem. Boje się, że oba kremy były dla mnie złe..

    OdpowiedzUsuń
  17. Witaminę C muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeju jakie kapsuły wielkie!!! Wpis super!

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo fajna paczuszka. Przy okazji widać, że się bardzo napracowałaś przy tym poście, dużo tekstu i jeszcze tyle pięknych zdjęć :) Ja też bardzo ubolewam przez te przymrozki, co to za lato jak w dowolnym momencie nie mogę iść na ogródek po jakiś dobry owoc :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie:) tak To fakt troszkę mi zajęło zrobienie tego wpisu, na raty go robiłam. Natomiast same kosmetyki były warte tego aby tyle o nich napisać :)

      Usuń
  20. Spotkałam się już z recenzjami tej serii i z reguły opinie były pozytywne :)

    OdpowiedzUsuń
  21. widzę że coś co chętnie bym wypróbowała

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajne, ciekawe kosmetyki. Dobrze dowiedzieć się o nich czegoś więcej dzięki Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. lubię Twoje recenzje :) zawsze są takie dokładne :) nie słyszałam o tych kosmetykach i suplementach ale wydają się naprawdę interesujące :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo ciekawe kosmetyki i przydatny post :) Biję się w piersi, że popijam leki wszystkim tylko nie wodą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niedobrze bo wtedy tabletka nie ma szans dobrze zadziałać :) muszę kochana to zmienić, koniecznie :)

      Usuń
  25. Pierwszy żel prezentuje się bardzo fajnie, ale szkoda, że jest go tylko 100 ml. Wydaje mi się, że to dość mało i sama zauważyłaś, że po prostu mało zostało produktu. Zaciekawił mnie tez peeling do twarzy. W przeciwieństwie do Ciebie, peeling to nie jest produkt, który bardzo lubię. Znaczy...prawie nie używam peelingów. Co do s8uplementów diety, to zazwyczaj nie używam żadnych, ale w kwestii imbiru, bardzo lubię pić herbatę z imbirem i cytryną lub samym imbirem/cytryną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także luz zostało mi mniej ale ja go używam przed peelingiem i po peelingu czyli tak jakby podwójnie, pewnie gdybym go nie używała po peelingu drugi raz to miałabym go 2 razy tyle. Natomiast jako sam sobie żel ma naprawdę świetne działanie doskonale oczyszcza a mimo to jest bardzo delikatny. Myślę że warto się nim zainteresować to jest naprawdę fajny :)

      Usuń
  26. Ale fajny zestawik kochana! :D Peeling mnie bardzo mocno kusi, kurcze czasami popijam leki herbatą :( Muszę to koniecznie zmienić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz bo to nie jest dobre dla zdrowia. Mało tego taka tabletka nie działa poprawnie a jedynie trujemy swój organizm zamiast sobie pomóc na pewne dolegliwości. Dlatego zawsze woda w czystej postaci przygotowana nigdy mineralna tym bardziej coś innego :*

      Usuń
  27. A ja chyba właśnie najbardziej czekam na wrażenia z suplementacji :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze kochana będziesz musiała poczekać 2 miesiące przynajmniej aż skończę całe opakowanie :D

      Usuń
  28. Ciekawi mnie ten krem nawilżający, nie ukrywam że bardzo by się przydał. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. W sumie mogłabym wypróbować wszystko oprócz suplementu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O suplemencie nie wiele mogę powiedzieć. Zobaczymy jak się sprawdzi po trzech miesiącach stosowania :)

      Usuń
  30. Żel bardzo mnie zaciekawił. W ogóle cała seria wygląda bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała seria jak najbardziej jest warta wypróbowania, w kwestii kremów spokojnie można wybrać jeden bo oba podobnie działają :)

      Usuń
  31. Taką paczuchę to i ja bym przygarnęła :) Co do suplementów to ich nie lubię stosować ;/

    OdpowiedzUsuń
  32. Ciekawią mnie te produkty, szczególnie żel i mikrodermabrazja. Super, że się u Ciebie sprawdziły :)

    OdpowiedzUsuń
  33. szczególnie spodobał mi się sam patent żelu, który stosujemy po jakiś bardziej drastycznych zabiegach.. jak chociażby peeling który w jakiś sposób zawsze cerę naruszy. Żel z miejsca łagodzi i koi.. takich produktów powinno być znacznie więcej!
    Podobnie mam z pielęgnacją swojej cery.. jest mieszana w stronę tłustej ale i tak stasuję produkty w zależności od jej potrzeb. Nie mam problemu z nałożeniem kremu do cery suchej bo czasem jednak i skora tłusta potrzebuje solidnej dawki odżywienia i natłuszczenia. Grunt to dobrze trafiać w potrzeby. Za to też zdarzają mi się dni gdy gorzej się odżywiam i wówczas moja skóra potrafi w dosadny sposób pokazać mi co o tym sądzi :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mi też... Szczególnie jak kiedyś byłam przed... Nie miałam nic słodkiego "prawie" bo w domu był słoik z nutellą.. o zgrozo zjadłam cały. Oczywiście nie za jednym posiedzeniem ale tak dochodziłam i po łyżeczce jadłam :D i poszło... Po kilku dniach miałam taki Armageddon na twarzy że dramat :D

      Usuń
  34. Żel mnie zaciekawił, reszta raczej nie dla mojej cery. Natomiast co do suplementów to wolę unikać ale raz na jakiś czas nie zaszkodzą:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Mnie najbardziej ciekawi peeling, coś czuję, że byłby idealny dla mojej cery ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że tak ale u jednej dziewczyny czytałam że dla niej jest za mocny :) z tym że ona ma zupełnie inny typ cery niż ja bo ja mam mieszana ma ona znowu suchą ;)

      Usuń

PROSZĘ - NIE SPAMUJ!! TRAFIĘ DO CIEBIE, TO NIE JEST MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ, JEŚLI W KOMENTARZU UMIEŚCISZ JAKIKOLWIEK LINK Z PEWNOŚCIĄ TRAFI ON DO SPAMU. JA SZANUJĘ CIEBIE, A TY USZANUJ MNIE!