środa, 30 stycznia 2019

Suflet do twarzy z różową glinką i olejem z czarnuszki - LA•LE

Cześć Kochani!
Dziś kolejny kosmetyk który kupiłam na wrześniowych targach Ekotyki. Markę poznałam już rok temu i obdarzyłam ogromną sympatią i zaufaniem. Dlatego tym razem kupiłam nieco więcej produktów chociaż spora ich część poszła na świąteczne prezenty. Jak wiecie w tym roku targi zaczynają się nieco wcześniej i pierwsze jak dobrze pamiętam odbędą się już 10 Lutego w Krakowie, kolejne będą już pod koniec marca w Krakowie i Katowicach. Więc jeśli nie teraz to macie jeszcze trochę czasu aby przeanalizować sobie zakupy i poczytać recenzje jakie dla was tutaj zamieszczam, a było ich już naprawdę sporo i jeszcze trochę się pojawi.
Z La•Le opisałam wam już cztery kosmetyki, a dzisiejsza recenzje będzie już piąta! Oczywiście wszystkie kosmetyki kupiłam sama, a ilość napisanych recenzji chyba mówi samo za siebie jak bardzo lubię ich markę. Wcześniej mogliście poczytać o:
A jak wypadł suflet? Sama jego niebanalna nazwa skusiła mnie do tego aby właśnie po niego sięgnąć. Zresztą olej z czarnuszki i różową glinkę uwielbiam! Skład prezentuje się następująco:

Skład:Olej lniany, olej z czarnuszki, woda, emulgator, glinka różowa, gliceryna roślinna, guma guar,ekokonserwant, wit. E, olejek zapachowy

INCI:Linum Usitatissimum (Linseed) , Seed Oil, Nigella Sativa (Black Seed) Seed Oil, Aqua, Olivem, Illite (Green Clay), Guar gum, Leuconostoc/Radish Root, Ferment Filtrate, Tocoperol, Parfum
Konsystencja sufletu jest kremowo-żelowa o delikatnie różowawym zabarwieniu. Mam wrażenie zapach jest lekko różany, przynajmniej ten aromat mój nos najbardziej wyczuwa. Produkt w swoim działaniu jest przyjemny, natomiast należy się trochę nauczyć go używać. tutaj ilość jaką nakładacie na skórę ma duże znaczenie. Na samym początku dawałam dwie pełne pompki, aby go nałożyć na skórę twarzy, szyi i dekoltu. Jedak taka ilość to było stanowczo za dużo, bowiem kosmetyk zamiast ładnie się rozprowadzać mazał się po powierzchni skóry i bardzo ciężko było go w nią wpracować aby mógł się wchłonąć. Warto też zwrócić uwagę na to że nakładając na skórę suflet, musi być ona całkowicie sucha i w tym przypadku po użyciu toniku warto chwilę odczekać zanim go nałożycie. Na całą twarz, szyje i dekolt spokojnie wystarczy użycie jednej pompki. Przynajmniej tak jest w przypadku skóry mieszanej, możliwe że przy suchej trzeba nieco więcej. Same musicie znaleźć idealną ilość dla siebie.
W kwestii nawilżenia działa dobrze, natomiast ja nie traktowałam go jak krem, był to raczej kosmetyk spełniający rolę jako jeden z kilku etapów wieczornej pielęgnacji. Jak wspomniałam wcześniej przy nałożeniu zbyt dużej ilości ciężko go rozprowadzić, natomiast przy mniejszej ilości dużo lepiej się rozprowadza i szybko wchłania pozostawiając skórę gładką i delikatnie zmatowioną. Mam wrażenie że ma działanie napinające skórę i najbardziej było to wyczuwalne w okolicach skroni i żuchwy. Czułam tak jak by mi ktoś tą skórę podnosił do góry i oczywiście uważam to jak najbardziej na plus. Nie podrażnia, nie zapycha i nie powoduje wysypu niedoskonałości na skórze. Nie wiem czy działa na trądzik i pomaga w niwelowaniu świeżych blizn, natomiast z pewnością w jakiś sposób ma działanie ochronne na skórę. Stosowany przy porannej pielęgnacji tworzył delikatną warstwę ochronną, która w żaden sposób nie była tłusta i nie oblepiała skóry. Producent pisze że jest dobry jako baza pod makijaż niestety pod makijaż użyłam go może z 3-4 razy ale szczerze mówiąc nie zwróciłam uwagi czy faktycznie ma jakiś wpływ na jego trwałość. Ogólnie kosmetyk jest przyjemny w swoim działaniu ale też nie jest to produkt idealny, ma swoje małe wady i wymaga tego aby nauczyć się go stosować. Jest tani więc każdy może sobie na niego pozwolić. Planuję wypróbować ich drugi suflet z konopi, ale to dopiero jeśli pojawię się na kolejnych targach.

16 komentarzy:

  1. Obawiam się, że dla mnie byłby za lekki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że taki suflet byłby dla mnie idealny 😉

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się skład i nazwa, ale też musiałabym się nauczyć go używać bo jak wiesz stosuję pielęgnację "na mokro" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeciekawa nazwa - suflet, pierwszy raz się z czymś takim spotykam w przypadku kosmetyków.
    Nie wiem czy poradziłabym sobie z wyważeniem ilości - mam tendencje do przesadzania jeśli chodzi o jednorazową ilość nakładanego kremu czy serum.

    OdpowiedzUsuń
  5. Suflet? Tego jeszcze nie widziałam :) mógłby się u mnie sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem ciekawa konsystencji. Nazwa rewelacyjna :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kusi mnie on do porannej pielęgnacji :D ciekawe, jak szybko nauczyłabym się go aplikować:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Marki nie znam. Ale dla mnie produkt kuszący... lekki nie trzeba dużo.

    OdpowiedzUsuń
  9. Marki nie znam, ale produkt wydaje się dobry.

    OdpowiedzUsuń
  10. Całkiem fajny ten suflet, kusi mnie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś szczególnie mnie nie ciągnie do niego, moja skóra nie przepada za glinkami :P Olej z czarnuszki też nie do końca jest skierowany do mojego typu cery ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłby dla mnie idealny, mam cerę tłustą i potrzebuję kosmetyku, który to ogarnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też mam! Też mam! :DD Formuła rzeczywiście nie jest do końca konwencjonalna, ale straszliwie ją lubię! I ten zapach! Czarnuszki z różą (tak, też uważam, że tam jest róża :D) ❤

    OdpowiedzUsuń

PROSZĘ - NIE SPAMUJ!! TRAFIĘ DO CIEBIE, TO NIE JEST MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ, JEŚLI W KOMENTARZU UMIEŚCISZ JAKIKOLWIEK LINK Z PEWNOŚCIĄ TRAFI ON DO SPAMU. JA SZANUJĘ CIEBIE, A TY USZANUJ MNIE!