czwartek, 9 sierpnia 2018

Pierre Rene professional - zestaw kosmetyków do makijażu

Witajcie Kochani 💗
Tym razem na blogu tematyka, która raczej rzadko się u mnie pojawia, ponieważ przeważa tutaj raczej pielęgnacja. Natomiast kolorówki również używam  ale takie kosmetyki wystarczają na znacznie dłużej i są dni kiedy mój makijaż jest pełny, a bywają też takie dni kiedy mój makijaż to jedynie wytuszowane rzęsy. Kosmetyki mam od początku czerwca i myślę że poznałam je wystarczająco na tyle że mogę wam nieco więcej napisać.

Cała paczka była przepięknie zapakowana, uwielbiam takie detale jak przewiązanie papieru wstążką. Kosmetyki marki Pierre Rene professional znam od dawna i przez moje ręce jakieś pojedyncze sztuki już przeszły. Natomiast te które widzicie na zdjęciach miałam możliwość poznania pierwszy raz i tym bardziej byłam ciekawa jak się sprawdzą. Testowałam je w różnych warunkach, kiedy było ciut chłodniej niż teraz, podczas burzy przy której przemokłam w kilka sekund w całości i nawet niektóre z nich na Chorwacji gdzie przy dość ekstremalnej temperaturze nie miały łatwo ;)
Zacznę może od pomadki w płynie względem której miałam spore oczekiwania. Kolor pomadki jest przepiękny, wprawdzie na zdjęciach wpada w lekko rudawe tony ale w rzeczywistości jest on bardziej neutralny pasujący do każdego makijażu i typu urody. No cóż takie uroki robienia zdjęć wieczorem przy sztucznym i żółtym świetle. Pomadka posiada miękki i bardzo precyzyjny aplikator, którym bez problemu pomalujemy nawet tak wąskie i małe usta jak moje. Zapach jest również bardzo przyjemny. Gdyby nie jeden mankament byłby to produkt idealny, mianowicie jest strasznie nietrwała. Pozostawia ślady wszędzie, na szklance, butelce, jedząc zwykłą bułkę miałam ją uwaloną pomadką i byłam siłą woli zmuszona ją zjeść. Oczywiście mogłam to odkroić lub oderwać ale i tak bym dalej brudziła i bym nie pojadła. Na chorwacji wieczorem gdy szliśmy do klubu po kąpieli ubrałam sukienkę Hiszpankę, zrobiłam makijaż i oczywiście pomalowałam usta, idąc wzdłuż plaży wiał wiatr i falbanka przy ramionach delikatnie musnęła mi twarz i oczywiście usta, cała pomadka się na niej odbiła i wyglądało to tak jakbym sobie nią te usta wytarła. Nie będę ukrywać że byłam wściekła o to... bo nie dość że sukienka nowa to jeszcze jasno żółta. Jeśli chodzi o resztę to pomadka nie wysusza, nie podrażnia ust i nie uczula.
Drugi produkt to Puder Terracotta o matowym wykończeniu dający efekt naturalniel opalenizny. Oczywiście z początkiem czerwca kiedy zaczęłam go stosować był wręcz stworzony dla mnie, niestety obecnie jest dla mnie za jasny. Dlatego teraz używam go jako cienia do powiek, a gdy moja skóra nieco zblednie zacznę spowrotem stosować go na twarz. Cały design opakowania jest przepiękny, pomijając to że kartonowe pudełko jest zabezpieczone plombą, dzięki czemu mamy pewność świeżości kosmetyku. Sama puderniczka jest śliczna i bardzo cieszy oko! Uwielbiam centki, jedynie czego mi tu brakuje to lusterka, spokojnie w pokrywce opakowania zmieściłoby się  takie niewielkich rozmiarów ale w zupełności wystarczające.
To co w drugiej kolejności bardzo mi się podoba to że puder posiada grawer, który idealnie pasuje do designu całej puderniczki. Puder jest mocno napigmentowany i ma niezywykle aksamitną konsystencję. Mimo że jego wykończenie jest matowe to w żadnym wypadku nie jest ono suche i jak dla mnie jest to taki miękki mat. Dobrze rozprowadza się po skórze i nie tworzy smug i plam. Bardzo łatwo się z nim pracuje i go blenduje. Nie ma tutaj znaczenia czy używacie go do wykonturowania, zamiast różu czy na całą twarz aby nadać jej trochę koloru. Zawsze będzie wyglądał dobrze i naturalnie. Trwałość nawet przy wyższych temperaturach ma naprawdę dobrą. Nie wysusza i nie daje uczucia nieprzyjemnie ściągniętej skóry. Nie zauważyłam aby zapychał lub powodował wysyp niedoskonałości. Oczywiście jak wcześniej wspomniałam obecnie jest dla mnie za jasny i dlatego teraz służy mi jako bazowy cień dla wyrównania koloru powieki.
Eyeliner to produkt po który nie sięgam, serio! Nienawidzę ich... Wszystkie podrażniają mi oczy, powodują szczypanie i łzawienie oczu. Wszystkie te mające postać płynną, kiedy zobaczyłam że eyeliner ma postać przypominającą pomade do brwi, a nie rozrzedzony tusz to jednak stwierdziłam że spróbuję i najwyższej gdyby coś się działo to pójdzie dalej. Ewentualnie pomyślałam że będę go stosować jak pomade do brwi. Jeśli chodzi o wizualny wygląd to jest jak większość eyelinerów z tą różnicą że w takim produkcie zazwyczaj widziałam inne bardziej wąskie i szpiczaste pędzelki, a nie takie jak do brwi.
Gęsta i żelowa formuła bardzo ułatwia nabieranie odpowiedniej ilości produktu na pędzelek, a dzięki temu że jest on płaski możemy wyrysować idealne dla siebie kreski, jak dobrze naostrzoną kredką do oczu. To jest pierwszy eyeliner który nie robi mi krzywdy, pierwszy taki po którym moje oczy nie protestują i nie łzawią. Przypuszczam że jest to spowodowane tym że nie jest rzadki tylko gęsty. Zazwyczaj kreski robię kredką lub czarnym cieniem i tak mi jest najwygodniej. Natomiast tutaj nakładanie wygląda identycznie jak przy cieniach, szybko, łatwo i precyzyjnie. Eyeliner jest bardzo trwały i wytrzymuje nawet te bardzo wysokie temperatury i pierwszy taki którego nie boję się używać.
Kolejny kosmetyk to primer i z góry mogę powiedzieć że z całej paczki jest to mój ulubieniec i hit! Produkt must have. Nie wiem czy kojarzycie duraline inglota? Jeśli tak to primer jest do niego porównywalny. Jestem posiadaczką tłustej powieki i większość nawet tej dobrej jakości cieni nie wytrzymuje u mnie całego dnia. Bez względu na to czy jest to zima czy lato to zwyczajnie w świecie cienie na powiekach rolują się i wchodzą w załamania, po kilku godzinach znikają, a po całym dniu wyglądam jakbym nie miała zrobionego makijażu oka i nawet wtedy kiedy używam lepszych baz. Jak jest przy użyciu primera?
Rewelacyjnie! Począwszy od samej aplikacji, dzięki pipetce jest szybka, łatwa i prosta. Nie dotykam nią powieki, daję dosłownie pół kropelki na zewnętrznej części dłoni i opuszkami palców rozcieram primer na powiece. Tyle spokojnie wystarczy. Konsystencja jest lekko tłustawa i mokra ale szybko się wchłania. Primer zwiększa przyczepność cieni i podbija ich pigment. Ułatwia również pracę z cieniami, nawet z tymi sypkimi. Nie podrażnia wrażliwych oczu i nie powoduje u nich szczypania czy łzawienia. Wydłuża ich trwałość i nawet w upały mój makijaż oka wytrzyma cały dzień. Cienie są w nienaruszonym stanie, a makijaż wyglądała tak jakby był dopiero co zrobiony. Na urlopie na Chorwacji późnym wieczorem wybraliśmy się na plaże i po kilku godzinach nagle dorwała nas taka burza że po kilku sekundach byliśmy tak przemoczeni jakby nam ktoś z wiadra wodą zasadził w dyngusa! Uwierzycie że mimo tego że woda spływała mi po twarzy ich tusz i cienie pod którymi użyłam primera były nienaruszone? Oprócz tego że wyglądałam jak zmokła kura to makijaż oczu był w stanie dziewiczym, jeśli mogę to tak nazwać. Dla mnie ten produkt to prawdziwa perełka i szczerze polecam.
Baza to kosmetyk po który obecnie nie sięgam bo przy panujących upałach daję skórze odpocząć. Buzię również mam opaloną, a przy obecnej pielęgnacji moja skóra ma się świetnie i nie mam potrzeby wykonywania pełnego makijażu. Maluję tylko oczy lub same rzęsy. Bazę używałam w czerwcu. Nakładałam ją solo lub pod podkład i bronzer. Baza ma właściwości wygładzające, ładnie rozświetla skórę twarzy, nadając jej świeży i zdrowy wygląd. Zmniejsza widoczność porów, a przy tym ich nie zapycha. Nie uczula i nie powoduje wysypu niedoskonałości. Dogaduje się z wszystkimi produktami kolorowymi i przedłuża trwałość makijażu. Nie wiem tylko jak baza sprawdziłaby się przy temperaturach powyżej 30° takich warunkach jeszcze jej nie używałam. Jedynie gdy na zewnątrz było ok 25° i wtedy spisywała się dobrze.
Ostatni mamy tusz do rzęs. Zawsze byłam zwolenniczką tłuściutkich Szczot bo zwyczajnie takimi najlepiej mi się maluje rzęsy. Tutaj mamy drobną z silikonowego włosia szczoteczkę. Ten tusz to drugi najmocniejszy produkt całej paczki zaraz po primerze. Tusz również przetrwał Chorwacką burzę! Nie miałam pandy pod oczami! Pięknie rozczesuje i jednocześnie pogrubia rzęsy. Nie jest to efekt sztucznych rzęs ale taki jakbyśmy miały swoje naturalne, zdrowe i grube. Oczywiście efekt głębszego pogrubienia możecie zwiększyć dokładając kolejną warstwę. Tusz jest bardzo trwały, deszcz i gorąc mu niestraszny, spokojnie wytrzymuje cały dzień. Nie podrażnia, nie uczula i nie powoduje łzawienia oczu.
Jestem ciekawa który z produktów najbardziej was zainteresował, a może miałyście już coś z wymienionych przeze mnie kosmetyków?

46 komentarzy:

  1. Opakowanie jest na tyle przyjemne dla oka, że żal otwierać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie czego? Jest tu opisane 6 produktów ;)

      Usuń
  2. Great post and beutiful photos 😍😍
    Have a nice day, dear😘

    Hi, it's me --> Zujalica.ba

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ten liquid primer ale on i na całej twarzy daje radę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się kolor pudru :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zainteresował mnie tylko ten primer ;) Wygląda super ;) Choć i tusz ma ciekawą szczoteczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już bardzo dawno nie miałam kosmetyków tej marki:) Ciekawe jakby u mnie wypadły.

    OdpowiedzUsuń
  7. to opakownaie jest takie piękne! :D <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Tusz, primer i błyszczyk (ale w innym kolorze) trafili do moich ulubieńców ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tusz mnie najbardziej ciekawi, bo na moich rzęsach większość wygląda słabo i ciężko znaleźć jakiś fajny :). Primer też z chęcią bym poznała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajna paczka, chętnie przygarnęłabym puder w centki ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kilka produktów szczególnie mnie zainteresowało :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystkie chętnie bym przygarnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam tą firmę i lubię ich kosmetyki. Tusze do rzęs mają świetne 😊

    OdpowiedzUsuń
  14. No ja lubię ich kosmetyki. Wpadnij i do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z tej firmy mam jedynie lakier hybrydowy i przyznaję że jestem z niego zadowolona.Odnośnie szminki to miałam podobna przygodę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie spodobało się to różowe pudełko, w którym były kosmetyki. Śliczny kolor. <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że ta pomadka okazała się być bublem, ale super, że reszta się lepiej, gorzej albo bardzo dobrze sprawdziła! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też nie używam eyelinerów, nie podoba mi się makijaż z nimi.

    taki eyeliner w kremie miałam kiedyś z Inglota, kilka lat temu, ale fioletowy :)
    Ten z Pierre rene rzeczywiście ma dziwny pędzelek.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetne pudełeczko z kosmetykami! :))

    OdpowiedzUsuń
  21. miałam bazę i była bardzo fajna, jednak bardziej ciekawi mnie terakotowy puder i primer. Mam prawie identyczny primer od My Secret i jest genialny, świetnie współpracuje z sypkimi cieniami i pigmentami

    OdpowiedzUsuń
  22. Zdecydowanie najbardziej zaciekawił mnie primer.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie bardzo ufam tej marce. Miałam 2 produkty i oba to była totalna pomyłka... tutaj, z całej paczki też właściwie tylko primer nie ma żadnych minusów. Chyba jednak nie dla mnie ta marka/. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wiesz... błyszczyki (cover gloss to dla mnie błyszczyk) mają to do siebie, że są nietrwałe i brudzą... dlatego ich serdecznie nienawidzę. :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten tusz i primer mnie zaciekawił ;) . Jeszcze tylko sprawdzę czy ta firma niestestujr na zwierzętach bo teraz i to jest dla mnie ważne . Szkoda ze szminka nie jest trwała ;/

    OdpowiedzUsuń
  26. oj dawno nic nie miałam z tej firmy a tusz z chęcią bym przetestowała bo ostatnio moje rzęsy są kapryśne ;/

    OdpowiedzUsuń
  27. Wow, lots of interesting products. Kisses

    OdpowiedzUsuń
  28. Jakie przyjemne pudełeczko :) Z tej marki jeszcze niczego nie miałam w użyciu :)

    OdpowiedzUsuń
  29. rzadko używam produktów tej firmy. Średnio mi się sprawdzają...

    OdpowiedzUsuń
  30. Też przeważnie korzystam z minimum, jeżeli chodzi o makijaż. Jedyne co mnie stąd zainteresowało, to tusz do rzęs, bo reszty niekoniecznie używam na co dzień. Kiedyś korzystałam z eyelinera, ale potem zauważyłam, że zamyka mi oko, które robi się sporo mniejsze...

    OdpowiedzUsuń
  31. Przygarnęłabym taką paczuszkę pod swoje skrzydła :) Najbardziej urzekła mnie ta pomadka, ma rewelacyjny kolor! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Primer to i mój ulubieniec,minimum wystarcza a jak podbija kolor cieni,super :) Szminko-błyszczyk też bardzo mi odpowiada kolorystycznie,a ciężko mi dogodzić :D tyle że właśnie nietrwały,rozpaćkujący się...

    OdpowiedzUsuń
  33. mam tez wlasnie w uzyciu bronzer od nich, ktory jest super! to pewnie ten sam, ktory ty masz, tyle ze w innym opakowaniu :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Zdecydowanie najbardziej przyciągnął moje oko bronzer i pomadka, wyglądają świetnie <3 Pozdrawiam kochana:*

    OdpowiedzUsuń
  35. ja też zdecydowanie bardziej wolę pielęgnacje niż kolorówkę...

    OdpowiedzUsuń
  36. Miałam jakiś produkt z tej marki ale nie pamiętam jak się sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  37. Nigdy nie używałam kosmetyków tej firmy ♥

    londonkidx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  38. o, ten tusz mam i jest całkiem ok:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Kiedyś lubiłam markę,ale potem jakoś nasze drogi się rozeszły ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Bardzo fajna zawartość. Najbardziej zaciekawiła mnie baza i pomadka:-)

    OdpowiedzUsuń
  41. Spodobał mi się tusz, fajną ma szczoteczkę :)

    OdpowiedzUsuń

PROSZĘ - NIE SPAMUJ!! TRAFIĘ DO CIEBIE, TO NIE JEST MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ, JEŚLI W KOMENTARZU UMIEŚCISZ JAKIKOLWIEK LINK Z PEWNOŚCIĄ TRAFI ON DO SPAMU. JA SZANUJĘ CIEBIE, A TY USZANUJ MNIE!